Z okazji tĹustego czwartku przepis na pÄ czki, okazaĹy siÄ nie aĹź takie trudne, ale na pewno pracochĹonne.
Dobrze jest mieÄ kogoĹ do pomocy (np. do przytulania ciasta aby lepiej mu siÄ rosĹo ;)
Czas przygotowania: okoĹo 4h.
SkĹadniki:
- 750 g mÄ ki
- póŠszklanki cukru
- 80 g droĹźdĹźy
- 2 szklanki mleka (nie zimnego)
- 100 g stopionego masĹa
- 8 şóĹtek
- cukier waniliowy
- cukier puder
- konfitura róşana (lub inna)
- 2 ĹyĹźki spirytusu
- okoĹo 1 kg smalcu do smaĹźenia
Przygotowanie:
Do wiÄkszego kubka wrzucamy pokruszone droĹźdĹźe, 3-4 ĹyĹźki mÄ ki, ĹyĹźkÄ cukru i 3/4 szklanki mleka, mieszamy dokĹadnie, przykrywamy ĹciereczkÄ /gazÄ i odstawiamy w ciepĹe miejsce.
W maĹym rondlu topimy masĹo i zostawiamy aby trochÄ ostygĹo.
Oddzielamy şóĹtka od jajek, dodajemy cukier, póŠcukru waniliowego i ucieramy/miksujemy na jednolitÄ , puszystÄ i kremowÄ biaĹÄ masÄ.
MÄ kÄ przesiewamy do miski, dodajemy rozczyn z droĹźdĹźami, utarte şóĹtka i szklankÄ mleka, wyrabiamy aĹź ciasto bÄdzie jednolite i sprÄĹźyste (w miedzy czasie dodajemy spirytus, zapobiega wchĹanianiu tĹuszczu podczas smaĹźenia). Wyrobione ciasto przykrywamy i odstawiamy w ciepĹe miejsce do wyroĹniÄcia (np. pod koĹdrÄ :).
Gdy ciasto podwoi swojÄ objÄtoĹÄ moĹźemy przystÄ piÄ do formowania pÄ czkĂłw, najpierw przygotowujemy oprĂłszona moĹźliwe maĹa iloĹciÄ mÄ ki stolnice, nastÄpnie odrywamy niewielki kawaĹek ciasta, formujemy z niego placuszek (kilka cm Ĺrednicy), na Ĺrodek kĹadziemy konfiturÄ, przykrywamy drugim placuszkiem i starannie zalepiamy brzegi. Uformowane pÄ czki odkĹadamy na stolnicÄ (niezbyt blisko siebie, jeszcze urosnÄ :), przykrywamy ĹciereczkÄ i zostawiamy na ok. 30 minut.
W garnku (na niewielkim ogniu) topimy smalec, powinno byÄ go ok. 5-6 cm, nastÄpnie smaĹźymy pÄ czki, z obu stron, na zĹoty kolor. Uwaga, tĹuszcz nie moĹźe byÄ zbyt gorÄ cy bo pÄ czki pozostanÄ surowe w Ĺrodku. UsmaĹźone wyĹawiamy i odkĹadamy na talerz wyĹoĹźony papierowym rÄcznikiem aby wchĹonÄ Ĺ nadmiar tĹuszczu.
Gotowe pÄ czki posypujemy cukrem pudrem.

“Gotowe pÄ czki posypujemy cukrem pudrem.” Gotowe pÄ czki to zĹźeramy :)
Zajepyszne pÄ czki, inne niĹź kupne, ale IMHO lepsze. Ja je jadlem i .. jeszcze Ĺźyje.
PÄ czki byĹy boskie i o niebo lepsze niĹź kupne tylko, Ĺźe takich domowych to za duĹźo zjeĹÄ siÄ nie da (moĹźe to i lepiej :P ). Jedna rada dla chÄtnych wyprĂłbowania przepisu: jeĹli chodzi o samo ‘lepienie’ pÄ czkĂłw to najlepiej z jednej czÄĹci ciasta (nie wiÄkszej niĹź piÄĹÄ!) uformowaÄ pÄ czka i wcisnÄ Ä do Ĺrodka nadzienie, wtedy jest gwarancja, Ĺźe siÄ nie rozlepi podczas smaĹźenia.
A za rok faworki, co najmniej tona :)